Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3.-Jestem Abudlla Mochamedi Wielgaśne Gacie, dołączysz do mojego haremu?
11.     elegant-crimes`s blog

3.-Jestem Abudlla Mochamedi Wielgaśne Gacie, dołączysz do mojego haremu?

Wejść do domu i bezszelestnie, niczym najlepszy drapieżnik przemknąć do swojego pokoju. Odwlec czas ataku szału mamy na później. Taki miałam plan, ale już piętnaście minut przed zakończeniem ostatniej lekcji, czułam jak coś ściska mój żołądek i gniecie go niemiłosiernie. Lęk był najlepszym z wszystkich rodzajów ukarania. Przychodził sam i miażdżył nie zwracając na nic uwagi. Clara kazała mi się dobrze zachowywać, prosiła, bym się nie narażała na jakieś głupie wybryki i kontrolowała swoje pomysły. A ja dzień po otarciu się o schwytanie przez oddziały szturmowe (czyli nauczycieli) wraz z Ally zrobiłam coś podłego. Nicole z czwartej klasy, jako nasza koleżanka, która najbardziej zna się na modzie, wyceniła komplecik Dyrki na 600 dolców. Nie wiem po cholerę wydawać tyle na głupią kieckę, ale będziemy musiały ciężko pracować, by to odrobić. Po usłyszeniu dzwonka, ociągając się strasznie, ruszyłam do drzwi wyjściowych z klasy, Alison zaraz mnie dogoniła. Szłyśmy ze spuszczonymi głowami i co chwile słyszałyśmy albo pochwały i wyrazy uznania, albo wręcz przeciwnie. Komentarze mówiące same przez siebie, że jesteśmy niedojrzałymi smarkulami. Och, słodkie dwie strony medalu.

-Szkoda, że tym razem nie mogłem cię uratować.

Usłyszałam za plecami głos ociekający jadem. Obróciłam się szybko i dostrzegłam Brendona, który stał z grupką swoich kumpli. Uśmiechnął się kpiąco i pokręcił głową z dezaprobatą. Miałam ochotę podejść do niego i walnąć pięścią w nos, ale pomyślałam, że w zamian uszyję mu bardzo obleśne i bardzo, bardzo, bardzo przylegające rajtuzki w bladoróżowym odcieniu. Idealne dla głównego bohatera szkolnego musicalu!Och, Romeo.. czemuż twoje pantalony są tak różowe? Iście różowe jak gacie Pani Dyrektor!
Uśmiechnęłam się do niego szeroko i pozostawiając go z zdezorientowanym wyrazem twarzy, opuściłam mury szkoły.

Dziesięć minut dzieliło mnie od wejścia do domu. Mama już wie. Kochana Pani Dyrektor się o to postarała. Do ciężkiej cholery! I jak tu być normalną nastolatką, która ma prawo się wyszaleć? No jak? Dobra, rozumiem, że teraz przesadzam, bo zamiast niszczyć ubrania nauczycieli i demolować szkołę mogłabym iść na jakąś potańcówkę i wyskakać cały zapas energii, ale to mnie nie pociąga. Alison tym bardziej. Sięgnęłam po ciasteczka do torby, musiałam się trochę pożywić by mieć siłę na interesującą „wymianę” zdań z mamą. Podsunęłam paczkę pod nos Ally, wzięła jedno ciasteczko i włożyła je całe do ust.

-Moja matka mnie zabije. – Sapnęła i powłóczyła się za mną.

-A moja? Wyda resztę premii na materiały na rajtuzy.– Burknęłam.

-Wiesz, że pewnie się spotkają i będą razem to szyć. Muszą jakoś się podzielić.

-Tak i znowu wypiją butelkę wina…

-Już widzę pantalony szyte po pijaku!- All uśmiechnęła się szeroko, ja również.

Nasze mamy nie należały do wybitych krawcowych. Owszem, umiały przyszyć guzik, zaszyć małą dziurkę, ale nie całe ubrania. Nie wiem co to za durna tradycja, że rodzice szyją stroje dla swoich pociech. Przecież szkoła mogłaby wypożyczyć, ale nie.. tradycja jest tradycją! I jawol! Pożegnałam się z przyjaciółką. Dla pociechy poudawałyśmy rozwścieczoną Dyrkę i to jakby zasłaniała swoje pantalony. Weszłam do domu na ścięcie, ale wcześniej, chowając się na ganku dojadłam wszystkie ciasteczka.

Po cichu otworzyłam drzwi. Pusto i cicho. Może uda mi się przemknąć? Cyk, cyk cyk. Trzy cichutkie kroczki, już jestem kawałek od schodów. Mama pewnie siedzi w salonie. Jeszcze tylko kawałek.

-Meggie, nie masz przypadkiem jakiś nowinek ze szkoły?- Usłyszałam za plecami dziwacznie słodki głos mamy. Nie, nie nie. Nie cierpię tego cholernego głosiku mamy. Już bym wolała by darła się na mnie i rzucała nożami.. Chociaż to ostatnie to też nie, żeby mówiła normalnie! Jak każdy wnerwiony rodzic. Jej słodki pełen pretensji i ironii głosik. O zgrozo! Czuję jakby ktoś przejeżdżał paznokciami po tablicy.

-Hmm? – Mruknęłam. Och, tylko tyle potrafiłam z siebie wydusić. Jedno żałosne „Hmm?” ?! Powinnam zacząć załagadzać ją, jakoś przytulić. Nie bo dostanie drgawek i wbije mi paznokcie do oczu. Może przeprosiny? - Mamuś, my naprawdę nie zdawałyśmy sobie sprawy..

-Dziewczyno! Czy ty sobie kiedykolwiek zdawałaś sprawę jak naprzykrzasz się ludziom? Ta dyrektorka była tak zdenerwowana, że chciałam polecić jej jakąś hydroksizinę, ale się powstrzymałam! Masz szlaban, cholera Meggie, kolejny szlaban! Nie wiem co z tobą zrobić byś w końcu trochę pomyślała, o tym co wy robicie! – Nerwowo przeczesała włosy palcami, a ja stałam hardo patrząc jej w oczy. Skrucha, to by się przydało, ale na słowa mamy nie reagowałam jak powinnam. Może naprawdę jest coś ze mną nie tak. Mam nierówno pod sufitem i czasem dostaje ataki niepohamowanej głupawki, że łapiąc powietrze zdarza mi się chrumkać jak prosiak, ale jakieś odruchy życiowe u mnie pozostały. Chyba jakieś tam jeszcze są. Halo, uczucia! Gdzie się podziałyście?!

-Tak między nami, kobietami… Myślę, że powinnaś mnie zaakceptować taką, jaką jestem. Jaką mnie wychowałaś. – powiedziałam, a mama parsknęła śmiechem.

-Punkt dla ciebie, wychowałam małą, nieczułą i nadpobudliwą smarkulę. – Oddaliła się rzucając mi srogie spojrzenie. Pognałam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Nie będę płakać. Nie będę płakać. Zadzwoniła moja komórka. Rzuciłam się na poszukiwania, po chwili wygrzebałam ją z torby.

-Słucham cię Alison.- Wychlipałam.

-Mama chce mnie oddać do jakiegoś tam obozu, ale powiedziałam jej, że jeśli to zrobi, to uduszę jej kota.

-I?

-Zmieniła zdanie.

Następnego dnia dyrektorka zarządziła spotkanie na auli. Od tej pory będę spędzać tu każde zasrane popołudnie. Cudownie, przepięknie i bajecznie. Cholera.

Dyrka wpadła w nowym żakiecie i oddaliła się ode mnie i Ally. Więc przysunęłyśmy się, gdy nie patrzyła. Po chwili znowu odeszła. Po 15 minutach stała przy ścianie, a my przy niej, więc wrzasnęła na nas. Pobiegłyśmy na drugi koniec auli. Cholera, to mi przypomina zakaz zbliżania się.
Cała obsada się zeszła. Wszyscy głośno dyskutowali i się śmiali. O, nie.. Jest Brithany Corels. O, NIE! Ona będzie Julią. Cała widownia będzie zatykała uszy. Ja wszystko rozumiem, wiem, że dzięki jej rodzicom szkoła dostała jakieś dofinansowanie z rządu, że dzięki nim będą dobudowywać jakieś super-nowe pracownie, ale cholera! Ona śpiewa jak Lama na pustyni. Drze pape, wyje, skrzeczy, ale nie śpiewa i ja mam przykładać swoje cudne rączki do takiej katastrofy! Uduszę ją mopem i po sprawie. Widziałam takie przestarzałe szczotki-mopy w kanciapie Hipisa, chyba nie będzie się złościł gdy zginie mu jedna. To dla dobra całego musicalu!

Ależ cholera! Będę musiała ukraść dwa mopy! Muszę porozmawiać o tym z Ally. Pomoże swojej dobrej telepatycznej siostrze (czyli mi) w tym szlachetnym celu. Brendon będzie Romeem. Go również trzeba potraktować włochatą szczotką.

No i o co było tyle krzyku? Czy dyrektorka nie może zrozumieć, że moja mama najpierw musi ochłonąć po tej strasznej nowinie, a potem umówi się na przymiarki „aktorów”. Czy to tak ciężko skapować? A może ona chce jeszcze bardziej pogorszyć stan psychiczny mojej kochanej mamusi, tfu tfu, mojej mamy? Dla Dyrki też muszę przygotować mopa? Ona sama się o to prosi.

Wszyscy dostali swoje scenariusze, a my dwa wielkie pudła z rekwizytami. Owłosiony Ben, „owłosiony”, bo ma wielkie afro i czasami jak ma koszulki bez rękawów, to mu wystają kłaki spod pach, blee, wepchnął nas za scenę, do małego pomieszczenia, które jest zaraz za kulisami! Czad! Nasza mała kanciapa, zupełnie jak ta Hipisa, tylko z blado różową tapetą w kwiatki? Woźny pewnie długo ubolewał, tu czułby się jak w hipisowskim domu! Owłosiony Ben przytargał nam te dwa pudła i chwilę z nami pogadał. Jest całkiem spoko, ale bardziej to całkiem, niż spoko. Och, cicho umyśle. Cicho. On ma więcej włosów pod pachami, niż ja na głowie. Ben jest z czwartej klasy i ma nam pomagać, jakbyśmy nie dały sobie z czymś rady. Świetnie, więc Dyrka nie będzie nad nami wisiała, tylko jeden chłopak, który wygląda jak wielkie afro z przyczepionymi nóżkami. Zaczyna się robić coraz zabawniej. Alison wyciągnęła z pudła fioletową różdżkę z puszkiem i obcisłą bluzeczkę-ala’-lateks. Matko kochana, czy w tej szkole pracowali transwestyci? Damy to dla Juli, będzie podkreślało jej cudowny głos. Cha, cha, cha.
Ally, jakimś cudem wcisnęła się w tą bluzkę. Wyciągnęła jeszcze miniówkę z tiulu. Ta spódnica miała jakieś pół centymetra, dzięki Bogu, że naciągnęła ją na spodnie. Wyglądała przezabawnie, a my mamy robić nowe ubranka? Może poprosimy Dyrkę o zmiankę w tytule. „Romeo i Julia- Groteskowy Rozgardiasz dla Transwestytów i.. Panien Lekkich Obyczajów”
Myślę, że przyciągnęlibyśmy sporą widownię. Sama wygrzebałam sobie wielki kapelusz i męskie okulary z wąsikiem i ogromnym nochalem, Człowiek-Afro zaśmiał się i podał mi ogromny krawat, podziękowałam i go założyłam. Teraz wyglądamy z Ally jak małżeństwo nadające się do nowego i lepszego musicalu. Mogę być ojcem Juli. Transwestytą na pół etatu. Złapałam za scenariusz, który czytał Owłosiony Ben, ja również muszę się z nim zapoznać, ale na razie sobie pośpiewam. Wyhaczyłam jakiś tekst Ojczulka Kapuleta i zaczęłam śpiewać do Ally. Po chwili zaczęłam zmieniać tekst i wchodzić w operowe tonacje, wysokie znaczy się. Trochę głosu mam, po babci, więc tak, czy siak.. Wychodziło mi sprawnie. Człowiek-Afro aż się zdziwił, więc zakończyłam mój popis słowami: „Żono świrusko, jakież dziś mam włożyć pantalony?” i zaczęłyśmy się chichrać jak walnięte pawiany.

Wiecie, dostałam takiego ataku śmiechu, że chichram się aż mnie brzuch rozbolał, a wiedziałam, że powinnam przestać, ale nie mogłam i jak przestaje i myślę, że już po wszystkim, to słyszę jak Ally zaczyna znowu serię śmiechu i ja zaczynam i tak w kółko. Gdy Ally spojrzała na drzwi, szybko przestała. Obróciłam się i zobaczyłam Brendona, który stał jak zaczarowany.

-Musisz zostać Julią.- Jęknął.- Zaraz pogadam z Dyrektorką. Masz .. świetny głos.- Wydukał pesząc się.

Bez wahania złapałam za plastikowy miecz stojący pod ścianą i przycisnęłam go do gardła Brendona.

-Ani mi się waż! Niewdzięczny!- Powiedziałam grobowym głosem i usłyszałam śmiech Ally.

I wiecie co nastąpiło potem? Kolejny atak śmiechu i już wiedziałam, że muszę przestać, ale nie mogłam.
Po chwili przyszła Dyrka i kazała nam się rozebrać z strojów. Za nią stał Brendon. Będę musiała wepchnąć mu ten miecz do tyłka by zrozumiał, że za Chiny Ludowe nie wystąpię w tym durnym musicalu i to z nim. On Romeo i ja niby mam być Julią? I może jeszcze mam go pocałować i umrzeć z nim na koniec? Cha, cha, cha. Niedoczekanie. Ale z drugiej strony, to by udobruchało Dyrkę. Nie, kategoryczne nie. Będzie miała utalentowaną dziewczynę w rekwizytorni. Jakby Julia zasłabła, to mogę ją zastąpić, ale inaczej nie wypowiem wojny Brithany Corels. Dyrektorka zaprowadziła mnie do pianina. Wszyscy aktorzy ćwiczyli, więc zbytnio nie patrzyli się na moje małe przedstawienie. Zaśpiewałam przy akompaniamencie Dyrki. Tylko trochę się starałam.. No dobra dałam z siebie wszystko, by jej szczena opadła. I tak nie zagram w tym musicalu.
Jej szczęka prawie przekopała się do Chin. Cholera.

-No, no. – Powiedziała ze srogą miną.- Długo się uczysz, w jakiej szkole ćwiczysz głos?

Ja i ćwiczenie głosu? Cha, cha, cha!

-Nie ćwiczę, proszę pani. Czasem śpiewam z babcią.- Powiedziałam cicho udając onieśmieloną. Będzie mnie błagać bym zagrała! Gdyby padła na kolana i przeprosiła za każdą godzinę, którą musiałam przesiedzieć w kozie z jej rozkazu, to bym może się zastanowiła, ale tak… nie ma szans!

-Może chciałabyś zagrać w musicalu? Brendon miał dobry słuch. – Uśmiechnęła się do niego, a on rozparł się wygodnie na krześle, myśli, że wygrał? No to zobaczymy!

-Och, ale wszystkie role są już obsadzone.- Jęknęłam z udawanym smutkiem. Cha, cha, cha! Mój misterny plan działa.- Nie możemy tego zrobić Brithany CORELS. Co powiedzieliby jej rodzice?- Specjalnie zaakcentowałam, by Dyrka przypomniała sobie co zrobili jej starzy i by przypomniała jaką przebiegłą suką jest Brith.

-Ach, tak, tak.-Dyrka zamyśliła się.- Katastrofa.- Powiedziała cichutko.- No dobrze, wracajmy do próby.
Powoli zaczęłam dochodzić, ale Brendon szarpnął mnie za ramię. Dosłownie szarpną! Co on sobie wyobraża?!

-Serdeczne dzięki, Dyrka była gotowa wywalić Brithany, ale po twoich cudownych słowach nigdy tego nie zrobi. Ten musical będzie jednym wielkim gównem. Przez ciebie. – Syknął.- Myślałem, że dziewczyna z tak świetnym głosem wykorzysta szansę.- Wdrapał się na scenę i rzucił mi wściekłe spojrzenie.

Pognałam za kulisy i zaczęłam szybko dyszeć. O cholera, ale mi dogadał, aż zachciało mi się płakać. Wtedy wyskoczyła Ally w turbanie i wielką peruką przyklejoną jako wąsy.

-Jestem Abudlla Mochamedi Wielgaśne Gacie, dołączysz do mojego haremu?- Wskazała w bok, a tam stał Owłosiony Ben. Miał szminkę na ustach i był przepasany turkusową chustą, na głowie miał różową-kobiecą bandamkę i trzepotał rzęsami.

Matko kochana, nie było mnie tylko 15 minut.


Taka Jedna 25/02/2009 14:34:10 [Powrót] Komentuj



Oczy mnie bolą więc nie poczytam dziś... a u mnie też nowa. Pzdr
Tajowa 18/04/2009 22:49:23
| brak www IP: 93.105.221.201

o boże!
cudownie!
masz świetny styl pisania, taki zabawny i lekki.

czekam niecierpliwie na więcej!
tymczasem, zapraszam do siebie.
Ilovepatd 25/03/2009 20:29:30
| brak www IP: 87.207.98.104

ta lama na pustyni mnie rozwaliła. no i ja nie wiem co ty byś tak wszystkich chciała mopem traktować;p. a ci transwestyci...hahaha... ja sobie aż to wyobraziłam, tym bardziej, że my w szkole jednego mamy. serio! chodzi w czarnej peruce, sukience i kozaczkach w panterkę o_O(oczywiście na szpilkach^^). Odcinek boski:*
Katy 1/03/2009 16:08:25
| brak www IP: 89.239.71.11

BABOOOOO!!!!

"Och, Romeo.. czemuż twoje pantalony są tak różowe?"
"Ona śpiewa jak Lama na pustyni."
"Jestem Abudlla Mochamedi Wielgaśne Gacie, dołączysz do mojego haremu?"
„Romeo i Julia- Groteskowy Rozgardiasz dla Transwestytów i.. Panien Lekkich Obyczajów”

zabijasz mnie, z każdym odcinkiem jest coraz gorzej xD
znaczy, takie gorzej, że coraz bardziej duszę się ze śmiechu xDDD
ooo matkooo. :P
Chcę jeszcze! jeszcze jeszcze!
TragicznaFaja 1/03/2009 14:38:48
| brak www IP: 83.27.213.105

haha... świetny odcinek i opowiadanie też się świetnie zapowiada:D czytam je od początku, ale w sumie dopiero teraz zdecydowałam się napisać komentarz... nie wiem czemu.
Najlepszy motyw jest z dołączeniem do haremu ;)
emjoy 27/02/2009 18:00:34
| brak www IP: 83.4.132.228

ZA JE BIS TY!!!!!!!!xD uśmiałam się i to nieźle...:) Mam nadzieję, że jednak coś wymyślą:P heh;D (udam, że nie wiem:P) ale odcinek naprawde świetny!;) czekam na nastęny oryginalny pomysł:) pzdr
Madzia 25/02/2009 20:35:28
| brak www IP: 82.177.130.66

końcówka boooska! uwielbiam tego bloga ;].

xoxo.
Infantylna 25/02/2009 17:46:54
| brak www IP: 93.89.192.214






01.     księga go�ci
x. zobacz wpisy
x. dodaj wpis




03.     stare dzieje
2009
Luty
Styczeń


04.     ja i mój blog
x.
x. Dodaj do Ulubionych




06.     znajomi i kumple





07.     nocne kluby
{kluby}


08.     snikersy i inne


09.    ulubiona muzyka
tu wklej muzykę


10.     ten szablon
Szablon zrobiony przez Queen of retro. więcej na Retro Poison®
Proszę niczego nie kopiować.nie posłuchasz - poniesiesz bolesnš karę.